niedziela, 19 maja 2013

Ta jedyna

 Siedział w kawiarni, na świeżym powietrzu,pijąc mocną kawę.Wstał dzisiaj wcześniej by skończyć raport.
Zresztą w nocy kiepsko spał.Szef powiedział,że planuje zwolnić kilka osób,bał się ,że może paść na niego.
W końcu był nowy w firmie.Zaraz po studiach znalazł tę pracę,co właściwie graniczyło z cudem. Była to posada zgodna z kierunkiem studiów, który ukończył.Wiedział,że niektórzy absolwenci farmacji musieli podejmować pracę niezgodną ze swoim wyuczonym zawodem.Czy miał szczęście?Chyba trochę tak.Ale biorąc pod uwagę,ze był najlepszym studentem na roku i ukończył studia z najwyższą lokatą, nie było dziwne,że dostał te pracę.A teraz trochę się bał,że redukcja etatów go nie ominie.
  Jego myśli zeszły na inny temat, mianowicie -miłość.Nie miał nigdy dziewczyny, nie licząc panienek, które
zaliczył.Były to jednak znajomości krótkie i nie miały nic wspólnego z prawdziwym uczuciem o ,którym zawsze marzył.Nie miał konkretnego wizerunku kobiety wymarzonej.Chciał by go kochała-tylko tyle.No, żeby go rozumiała-to też ważne.
 Gdy jego myśli błądziły po ulubionym temacie, do sąsiedniego stolika usiadła dziewczyna.Była młodziutka
i śliczna.Długie, ciemne i proste włosy opadały na szczupłe ramiona.Niebieskie oczy patrzyły spod długich rzęs.Pięknie wykrojone usta oraz zgrabny nosek dodawały jej twarzy uroku.
  Wojtek się zapatrzył.Dziewczyna widząc przystojnego bruneta uśmiechnęła się delikatnie.
Co powinienem zrobić-myślał gorączkowo?-powiedzieć coś ,zagadać?czy to wypada?
W tym momencie do dziewczyny podszedł chłopak i inna dziewczyna i czar przysnął.
 Wojtek zapłacił za kawę i wyszedł rozczarowany.
 Dziewczyna miała na imię Małgosia i studiowała matematykę.Podobał jej się młody mężczyzna ,siedzący nieopodal.Ale co zrobić by się z nim poznać, przecież nie wypada zagadać, w końcu jest kobietą, może i nowoczesną , ale w tym względzie raczej nie.Babcia przecież od małego uczyła ją,że nie wypada pierwszej zagadywać do chłopaka.Pułapka nie lata za myszą, mawiała.
Małgosia była dobrze wychowana i nie zamierzała być jak inne dziewczęta, które pierwsze zaczepiały facetów.
 Spojrzała po raz drugi na sąsiedni stolik, niestety chłopaka już nie było.
Szkoda, pomyślała, no cóż, nie było mi to pisane.
 Przyszła Tośka z Mirkiem i zaczęli  rozmowę o egzaminach.
Byli wszyscy na czwartym roku.Czekał ich jeszcze rok studiów.
 Znali się wszyscy jeszcze z podstawówki.Tosia i Mirek byli parą od liceum, szczęśliwie zakochani w sobie bez reszty.Gosia nie miała szczęścia w miłości, chociaż śliczna i mądra zawsze trafiła na facetów, którzy nie byli w jej typie i znajomość z nimi kończyła się po krótkim czasie,bez miłości.
 Chłopak widziany przed chwilka wydawał się być inny, ale kto go tam wie,zresztą poszedł i pewnie nigdy się już nie spotkają.
   Wojtek wrócił do firmy.Jednak obraz pięknej nieznajomej towarzyszył mu wciąż.Dziwił się, bo nie po raz pierwszy przecież widział piękną kobietę, nawet spotykał się przecież z ładnymi dziewczynami.Ta jednak jakoś przypadła mu do serca.Czyżby miłość od pierwszego wejrzenia?

                                                                ***

Gośka, no chodź z nami, rozerwiesz się trochę-Tosia siedziała na biurku i jadła jabłko-znów się zakopiesz w książkach.Popatrz jaka pogoda, jak marzenie
-Nie chce mi się, nie czuję się dobrze.Jestem rozbita wewnętrznie-smutno stwierdziła Małgosia
-Rany, co się stało?
-Spotkałam kogoś i zgubiłam-odpowiedziala
-Jak to? opowiadaj-Tosia zeszła z biurka i usiadła obok koleżanki.-Czy  to ma związek z tym przystojniakiem co był wczoraj w kawiarni i wyszedł jak przyszliśmy z Mirkiem.Widziałam jak się na ciebie gapił, a ty na niego.Mnie nic nie umknie kochana-dodała, widząc jak Gosia patrzy szeroko otwartymi oczyma.
-Choinka! skąd ty wiesz?-zapytała
-Moja droga,znamy się od piaskownicy, znam cię tak jak siebie.A poza tym, on tak na ciebie patrzył,że każdy by zauważył.Oprócz Mirka ,rzecz jasna, który nigdy nic nie zauważa.-roześmiała się.-Nie martw się, czuję,że się jeszcze spotkacie.
-Myślisz?-zapytała Małgosia
-Co ci przeznaczone to cię nie minie.Wskakuj w jakieś ładne ciuszki i idziemy

                                                  ***

,,Wiosna w plenerze''pod takim tytułem odbywał się festyn na świeżym powietrzu.
Pogoda była piękna, toteż ludzi przyszło niemało.
 Wojtek z swoim kumplem z pracy Pawłem,oglądali wszystko co się oglądać dało.
-Odpust to przypomina-rzekł Paweł-ale tobie Wojtusiu powietrza trzeba.Siedzisz w pracy albo zagrzebany w książkach i świata nie widzisz.mówiłeś ,że jak skończysz studia to będziesz miał czas i w ogóle.A ja tu widzę,że niedługo zwariujesz od tych papierzysk.
O popatrz jakie laski-wskazał na idące dziewczyny-świat jest piękny a ty młody.
 -E, tam.Dziewczyny jak dziewczyny-Wojtek westchnął, mając w pamięci czyjeś śliczne niebieskie oczy i usta w delikatnym uśmiechu.
Jaka ona jest-pomyślał-czy potrafi kochać, tak kochać do utraty tchu, z całkowitym oddaniem i wiernością.
Czy spotkam ją jeszcze?czy dane mi będzie przekonać się jaka jest?
-Ej Wojtusiu, zejdź na ziemię.O czym to tak myślisz. co?
- O niczym konkretnym
Usiedli na ławce nieopodal stawu.Słońce prażyło.Wiał lekki, przyjemny wiaterek.
Paweł sączył piwko, Wojtek colę.Było całkiem przyjemnie.Czas płynął milutko,zrobiło się  chłodniej,spadły pierwsze krople deszczu.
Na ławce obok usiadła czwórka młodych ludzi, dwie dziewczyny i dwóch chłopaków.Byli roześmiani.
Wojtek spojrzał w tamta stronę i..prawie przestał oddychać.Wśród młodych ludzi była ONA,  dziewczyna   z kawiarenki.Dostrzegła go również. Patrzyli na siebie zachłannie.
Widział dokładnie jej sukienkę w kwiatki i włosy związane dzisiaj w koński ogon.Śliczne oczy patrzyły na niego.Wstał z ławki i...nagle tak rzęsiście lunął deszcz,że wszyscy gwałtownie wstali a tłum chodzący po skwerku uciekał jak obłąkany.Paweł pociągnął Wojtka za rękę i znaleźli się w małej, przytulnej knajpce.
Znów ja zgubił, znów.Nie zwracjąc uwagi na deszcz podbiegł do ławki, która była pusta.
  A Gosia siedziała w samochodzie z przyjaciółmi.Jak lunęło Bartek, kolega Mirka,wziął ja na ręce i zaniósł do auta.
-Kto ci pozwolił?!, kto?-krzyczała -może chciałam stać na deszczu? co?-krzyczała na Bogu ducha winnego kolegę, który nic nie rozumiał.
-Gosia, przecież padało, chciałem...
-Nie obchodzi mnie co chciałeś-krzyknęła i wybiegła z samochodu.
Oczywiście chłopaka ani śladu.Stała obok ławki a deszcz padał ,na dworze zrobiło sie prawie ciemno, nadeszła burza.

                                                  ******
- O co ci chodzi?-zapytał Paweł-powinieneś być mi wdzięczny a ty się na mnie wydzierasz.
 Wstajesz z ławki i zamiast uciekać ,gdzieś się gapisz.
 -Nie rozumiesz idioto?,ona tam była !, ona!!, ta jedyna!.-Wojtek opowiedział przyjacielowi o dziewczynie.
-Zgłupiałeś?-zapytał-przecież jej nie znasz, jaka jedyna, skąd wiesz?
-Bo wiem-muszę ją znaleźć, muszę!!!Tylko jak?-zapytał w przestrzeń.
-Daj spokój, tyle lasek na świecie a ty widziałeś dziewczynę raptem dwa razy i się zakochałeś.
 Nie istnieje miłość od pierwszego wejrzenia.To mit.Zawracanie głowy.
-A właśnie,że istnieje.Znajdę ją.Muszę.-w głosie Wojtka była determinacja.


                                            ************

 -Daj spokój mamo-powiedziała Małgosia do słuchawki-nie mam czasu, naprawdę
-Ależ córeczko, to moja przyjaciółka.Obchodzi okrągłe 50 lat.Będą goście i jej syn przyjdzie.
 Garden party.Rozerwiesz się trochę.
 Gosia pomyślała,że wszyscy jej wmawiają potrzebę rozrywki.
-Dobrze mamo, o której i gdzie?
-Sobota, 16 ta,ta mała knajpka z ogrodem nazywa się,,,Rajski ogród''
-Dobrze mamusiu będę, wiem gdzie to jest.
-Tylko ładnie się ubierz-mama się rozłączyła.
   Tak ,tak Gosia to znała.Znów przyjaciółka i jej syn, którego koniecznie trzeba poznać.
 Przecież mam dopiero 23 lata, po co mi to.A ON...Małgosia usiadła na fotelu i zaczęła marzyć.
 Piękny nieznajomy.Czy wtedy chciał podejść do niej, czy uciekał przed deszczem.?
 Te jego oczy, takie czarne.  Twarz cudowna.Rysy spokojne i natchnione.Może poeta.?
 ,Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, och.Czy spotkam go znowu?,  kiedy.?''-
 Tęsknota wypełniła jej serce,,Jak go znaleźć,? jak?-.Odnajdę cię, muszę''-szepnęła.


                     *************************************************

  Pogoda była znów piękna.W miłej knajpce na peryferiach miasta dwie panie w średnim wieku
  czekały na gości.
  Nadchodzili powoli.Składali życzenia solenizantce, Joannie.A jej przyjaciółka Zosia, uśmiechała się promiennie.Obydwie panie czekały przede wszystkim na swoje dzieci.
  Pierwsza nadeszła córka pani Zosi, Małgorzata,śliczna w niebieskiej sukience i białych sandałkach.
 -To moje córeczka Joanno
-Ojej, Małgosia,ostatnio widziałam cie w wózeczku,ale ty śliczna jesteś , kochaniutka.
 Zaraz przyjdzie mój syn, porozmawiacie sobie a starsi zajmą się sobą.
 Małgosia usiadła , przyjęła kolorowego drinka i westchnęła.
,,Znów muszę spławić jakiegoś maminsynka.żeby był przynajmniej do rzeczy, pogadalibyśmy sobie
 a potem cichutko zwiali z tego przyjątka''
-Córeczko, pozwól tutaj-zawołała ją mama-poznaj syna Joasi.
Obok mamy stał młody i przystojny mężczyzna w jasnym garniturze.
Małgosia oniemiała.nogi miała jak z waty.Myślała,że zemdleje.To był ON.Jej marzenie.Nie wiedziała co robić.Gapili się na siebie.Obydwie mamy  były zdziwione ich zachowaniem.
-Wojtek jestem-powiedział ON-nie pozwolę ci  już odejść.-podszedł do niej i mocno przytulił.Wziął ją za rękę.Wybiegli z restauracji, ścigani zdziwionymi spojrzeniami.
Gdy znaleźli się na ulicy,Wojtek zaczął bezskładnie  i chaotycznie mówić.
-Nareszcie, tak długo cię szukałem, tak długo.Moja wymarzona, moja wyśniona, nie odchodź ,proszę.
Jak masz na imię?
-Małgosia-odparła dziewczyna-tuląc się do niego.-.Chodźmy stąd!
Poszli do pobliskiego parku.Przytuleni,szczęśliwi.
-Małgosiu,zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.Tam w kawiarence.Potem chciałem podejść, ale ten deszcz,...och kochanie ty moje..zostań, zostań ze mną
-Cicho kochany-nie odejdę...
-Jesteś ta jedyna, wymarzona-.
-Ty też jesteś jedyny, już na zawsze.
-Na zawsze...
Znów zaczął padać deszcz .Ale Małgosia i Wojtek nawet tego nie zauważyli, całując się i szepcząc do siebie
najpiękniejsze słowa.

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz