poniedziałek, 6 maja 2013

,,Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży...''

   Wspominałam..tak jakby to było wczoraj.Skąd te lata?czy jest możliwe, że od matury minęło 25 lat?
Byłam naiwną, młodą panienką. Miałam marzenia -skończyć studia ,wyjść za mąż....
...Przez całe LO kochałam się w koledze z klasy,Marku.On  nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi.
Był wesoły, dowcipny i pewny siebie.Do mnie odnosił się poważnie , lecz z dystansem.
Marzyłam o prawdziwej, czystej miłości a Marek , no cóż, wiedziałam że miał liczne przygody.
Był zresztą bardzo przystojny .Ciemnowłosy, czarnooki,wysoki i zgrabny.
Nawet nauczycielki go zaczepiały,chwaląc bez przerwy.Uczniem był przeciętnym, interesowała go historia.
A ja? Byłam może i ładna, lecz nie podkreślałam mojej urody tak jak inne dziewczyny.
Nie byłam krzykliwa i wygadana tak jak one.Byłyśmy z moją przyjaciółką nierozłączne.Asia miała podobne poglądy do moich.Była przeciętnej urody.Byłyśmy tak trochę na uboczu reszty klasy.
Aśka wiedziała,że mam słabość do Marka, którą ukrywam przed nim i resztą klasy.Zresztą ,zwierzałam jej się ze wszystkiego.Asia  miała słabość do Mateusza,klasowego kujona(dzisiaj profesor na uniwersytecie z tytułami ,nagrodami i publikacjami), chłopaka nieprzystępnego raczej, zwłaszcza dla dziewczyn.Nie była w nim jednak tak zakochana jak ja w Marku.
 Uczyłyśmy się przeciętnie.Zresztą czasy były jakieś takie szare.Komuna.W sklepach pustki.Niepewność jutra.To wszystko było przygnębiające.

  Na studniówkę Marek przyprowadził panienkę, obwieszczając wszem i wobec,że to jest jego dziewczyna-Bożena.
Było mi przykro o czym wiedziała tylko Asia.Nie przyszłyśmy z osobami towarzyszącymi.Nawet nie wiedziałam gdzie jest stolik Marka.Zreszta nie chciałam widzieć jak bawi się z Swoją dziewczyną.
Studniówka jak studniówka, była i minęła, teraz trzeba było skoncentrować się na maturze.
 Wreszcie nadszedł ten dzień. Egzaminy pisemne.Język polski, potem historia(klasa o profilu humanistycznym)Za dwa dni przyszliśmy wszyscy na odczytanie wyników.
Jakież było moje zdziwienie-z polskiego dostałam ,,pałę''Dyskwalifikowało mnie to, mogłam zdawać dopiero za rok.Tak wtedy było.Asia zdała, chociaż zawsze była gorsza ode mnie z tego przedmiotu, na dodatek pół matury ja jej napisałam Oczywiście nikt o tym nie wiedział a Asia udawała nawet przede mną,że dobrze jej poszło .Natomiast Marka oblała historyczka, wszyscy byli tym zdumieni.(był najlepszy z historii i mógł zdawać poprawkę,takie były wtedy zasady) Nie czekając na nikogo, wyszłam sama z auli naszego LO.
Szłam jak w amoku.Nagle usłyszałam,że ktoś za mną biegnie i mnie woła.Przystanęłam.
Oczom nie wierzyłam.To był Marek.Staliśmy na przeciwko siebie, nic nie mówiąc.Trwało to chwilkę.
Nie wiem jak to się stało, że zaczęliśmy się całować, jak szaleni.Z Markiem, który wypowiedział do mnie w ciągu czterech lat nauki, kilka zdań.To był mój pierwszy pocałunek.Czułam się jak baśniowa królewna.
Marek zaczął coś mówić,ale wciąż przerywał i całował mnie na nowo.Potem objęci musieliśmy uciekać przed deszczem, który nagle zaczął padać.Trzeba też było się ukryć przed innymi ludźmi ze szkoły, którzy lada moment mogli nadejść.
,,Kochanie, całe cztery lata o tobie marzyłem, nie odważyłem się jednak do ciebie podejść.Nie pozwolę ci odejść.Chrzanię historię i wszystko""powiedział Marek
  Tyle mieliśmy sobie do powiedzenia.Do samego wieczora(odczytanie wyników odbywało się o godzinie  czternastej) siedzieliśmy na trawie w parku, całując się i rozmawiając.
 Wieczorem Marek mnie odprowadził do domu, umawiając się ze mną na następny dzień.Żyłam jak we śnie.Marek zdał poprawkę i ustne egzaminy oraz złożył dokumenty na Uniwersytet,dostał się na historię.
Ja po wakacjach miałam zacząć pracę w przedszkolu(nie trzeba było wtedy studiów, nauczycieli brakowało.Musiałam jednak zdać maturę a po niej studia albo studium nauczycielskie)
  Z Markiem było cudownie, lecz nadeszły pierwsze zgrzyty.Nie ukrywał,że chce czegoś więcej ode mnie, nie nalegał jednak.Z kolei ja byłam zazdrosna o Bożenę, która mieszkała w pobliżu Marka(mieszkał w innej dzielnicy)i którą rodzice jego uważali za przyszłą synową.
  Zaczęło miedzy nami dochodzić do kłótni.Poza tym Marek był strasznie zazdrosny, zwłaszcza o mojego kuzyna(nie wiem dlaczego), który bardzo mnie lubił i całował zawsze na powitanie,tylko w policzek ale dla Marka to było za wiele.
Pytałam go wciąż o Bożenę,.czy z nią zerwał, czy się widują.Potrafiliśmy się kłócić kilka godzin nawet.Rozstawaliśmy się kilka razy i wracaliśmy do siebie.
Pewnego dnia Marek powiedział,że jego rodzice wyjechali i on bardzo chce bym do niego przyszła,gdyż musimy porozmawiać poważnie.
Wiedziałam co to znaczy.Nie zgodziłam się.Marek się obraził.
W kilka dni później przyszedł mój kuzyn.Przyniósł zaproszenie na swój ślub. Jego dziewczyna była w ciąży.
Widząc,że jestem smutna, zaprosił mnie na lody.Zaczął wygadywać na Marka, twierdził,że ten facet mnie nerwowo wykończy.Dlaczego oni się tak nie cierpieli, do dzisiaj nie wiem
Marek tego dnia właśnie wybrał się do mnie, nie umawiając się wcześniej.W domu mnie nie zastał.
Spotkał mnie i Henia jak objadaliśmy się lodami, śmiejąc się przy tym.
Wściekł się po prostu.,zaczął wykrzykiwać,,że łażę gdzieś, gdy on mnie szuka,że go wcale nie kocham.Poza tym jestem taka jak inne -rozkochać chłopka i porzucić.
 Stałam oniemiała.Ten chłopak miał jakąś obsesję na mój i Henia temat, który był moim bliskim kuzynem, który niedługo miał się żenić.Nie wiem dlaczego to zrobiłam, do dzisiaj  nie pamiętam  co mnie opętało.
Uderzyłam go w twarz, mówiąc ,,wynoś się, nie chcę cię więcej widzieć, nie kocham cię i nigdy nie kochałam" i uciekłam z płaczem.Heniek mi potem opowiadał,że Marek zbaraniał.Pewnie honor nie pozwolił mu mnie dogonić, wyjaśnić.Taki był.
  Zniknął z mojego życia.Zostałam z bólem w sercu.
 Za kilka miesięcy poznałam mojego męża, znów się zakochałam, wzięliśmy ślub.
 Urodziłam dwoje dzieci.O Marku myślałam czasem, był moją pierwszą i wielką miłością.Czemu nie mogliśmy dojść do porozumienia.Czy mnie kochał naprawdę?Lata biegły.Nic o nim nie wiedzialam.Zapomniałam?chyba tak.Zresztą byłam mamą, żoną....
  Nastał czas internetu.Marek odnalazł mnie na NK, napisał do mnie.
 Ożenił się z Bożeną, tak jak chcieli rodzice.Niestety małżeństwo nie przetrwało.Miał dwie córki.
Śliczne dziewczyny.Zaproponował spotkanie.Długo zwlekałam, bałam się.
 Spotkaliśmy się w roku 2007.Wyglądał fantastycznie.  Stwierdził,że takiej miłości jak nasza, nigdy nie przeżył.Komplementował mnie, patrzył w oczy.Wspominaliśmy.Nie mieliśmy już niestety nastu lat.
Cóż, było minęło.Miałam męża, dzieci,swoje życie.Czułam jednak,że wystarczyło by jedno słowo i...
 Czasami umawialiśmy się na kawę..Marek mówił,że czeka z utęsknieniem na te chwile.
 Mówił,że wciąż mnie kocha i zawsze kochał.Wie jednak,że nie możemy być razem.
 Jakie były moje uczucia?sama nie wiem.Kochałam przecież męża ale Marek był dla mnie kimś szczególnym.
  Tego dnia nie zapomnę nigdy.Zadzwonił telefon.W słuchawce odezwał się głos mojej koleżanki z LO, który poinformował mnie,że Marek zmarł.Zawał.
 Myślałam,ze śnię.Strasznie płakałam.
 Mąż poszedł ze mną na pogrzeb.Setki ludzi, zapłakanych, nie dowierzających.
 Nikt nie wiedział, kim dla mnie był Marek,dla wszystkich byłam jedną ze znajomych, koleżanką ze szkoły.
 Marek odszedł na zawsze.Moja miłość, pierwsza i wielka.Niespełniona.

  Pozostał smutek i żal.....

     Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży
Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi
A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz
I walizkę ma spakowaną już.

Pierwsze kłamstwo, myślisz: Ech, zażartował ktoś
Drugie kłamstwo - pusty śmiech,
śmiechu nigdy dość.
A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
Ciężej rani cię, niż na wojnie wróg.

Pierwsza wojna- pal ją sześć, to już tyle lat
Druga wojna- winnych wciąż jeszcze szuka świat
A tej trzeciej co che przerwać nasze dni winny będę ja,
winna będziesz ty.

                    Bułat Okudżawa














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz