Piszę do Ciebie, bo chcę Ci powiedzieć jak bardzo jesteś dla mnie ważna.
Piszę, bo nie potrafię Ci powiedzieć, dlatego piszę.
Świat bez Ciebie nie byłby moim światem.A tak jest naszym światem.
Niestety, są na nim również inni ludzie, nie zawsze przyjaźni.
Kiedy Cię zobaczyłem po raz pierwszy, padał śnieg.
Nie wiem czy ucieszyłem się z tego faktu,że padał.Czasem nie potrafię zbadać dogłębnie tego co czuję.
Tak, więc padał wtedy śnieg, pachniało zimą.Święta Bożego Narodzenia były już jak ręką sięgnąć, a ja wtedy ujrzałem Ciebie.Wiesz,takie uczucie,które spada na człowieka znienacka.
Płatki wirowały jakby tańcząc a ja patrzyłem.Patrzyłem , bo byłaś dla mnie zjawiskiem.
Wyglądałaś jak Królewna Śnieżka, tak ją sobie zawsze wyobrażałem.
Miałaś bezradność w oczach, tak bardzo mnie to ujęło.Czarne włosy spadały poniżej ramion a niebieskie oczy błyszczały.Chciałem podbiec, lecz podszedł do Ciebie jakiś facet. Przywitałaś się z nim i odeszłaś.
Świat od razu pociemniał a śnieg z miana uroczych, romantycznych płatków zyskał nazwę,,cholerny śnieg''
Przepraszam moja miła,ale tak właśnie pomyślałem wtedy.
Stałem jeszcze długo w tym miejscu, popychany przez zagonionych przechodniów,myśląc,że śniłem na jawie.
Potem przyszła wiosna.I znów Cię zobaczyłem.Poznałem Cię a jakże.Moje serce Cię poznało, moja dusza.
Spojrzałaś na mnie i..świat przestał istnieć.Byliśmy my tylko- Ty i ja.Ty i ja i świat i wiosna, która rozhulała się na dobre, wszystko kwitło i pachniało..
Przystanęłaś.w Twoich oczach było pytanie-co się dzieje?a ja nie potrafiłem tego ogarnąć i znów pozwoliłem Ci odejść.Wiedziałem jednak,że Bóg nie pozwoli byś zniknęła z mojego życia.
Miałem rację. Nasze trzecie spotkanie, niby tak prozaiczne, miało w sobie tyle romantyzmu,że trudno to opisać.
Jechałem do domu autobusem,myślałem o jutrzejszym zebraniu na uczelni i moim niedokończonym jeszcze referacie.Był straszny tłok a na dworze czerwcowy upał .Ktoś stojący za mną poprosił o skasowanie biletu.
Odwróciłem się i spojrzałem prosto w Twoje śliczne oczy.
Skasowałem bilet i odwróciłem się do Ciebie, by Cię nie stracić znowu, o nie, nie mogłem na to pozwolić.
Widuję panią od tak dawna, czy mógłbym się pani przedstawić-zapytałem
Kiwnęłaś swoją główką pełną wdzięku.
-Jestem Daniel Zawadzki-szarmancko pocałowałem Twoją rączkę, która mi podałeś.
-Juliana Brzeska-szepnęłaś
-Wychodzi pani na moim przystanku, służę pani swoim ramieniem-Dziękuję-odparłaś
Wyszliśmy razem.Nareszcie!!!Nareszcie się spełniło moje marzenie.Poznałem Ciebie.
Potem długo zdobywałem Twoje zaufanie.Poznawaliśmy się stopniowo.Było coraz piękniej.
Pamiętasz te łąkę? Te kwiaty?one kwitły dla Ciebie, moja ukochana.
Zrywałem je podając Ci -a Ty milczałaś.było tak słodko, tak cudownie, jakbyśmy nagle znaleźli się w raju.
Ta chwila słodka, upojna, chciałem by trwała wieki.Odważyłem się i podszedłem do Ciebie.
Pocałunek,Pachniałaś latem i różami.Nigdy tego nie zapomnę i wiem,że ty też nie zapomnisz.
Po co Ci to wszystko piszę, zapytasz.
Chcę Ci powiedzieć moja ukochana,że kocham Ciebie na zawsze i jeszcze dłużej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz