czwartek, 16 maja 2013

Ja -singielka

  Mam 45 lat.Mam na imię Agata. Jestem panną..Mam malutkie mieszkanko po rodzicach, którzy odeszli.
Nie mam rodzeństwa, nie mam nikogo, poza jedną szkolną koleżanką.Ona też jest samotna.Tak się złożyło.
Cóż, różnie w życiu bywa.
 Moja przyjaciółka  Ewa, jest menadżerem w firmie, zarabia dużo, rzadko ma czas, a jak go ma przychodzi do mnie i narzeka na zmęczenie i brak rodziny.
 Ja nie narzekam.Nauczyłam się żyć tak jak żyję.Jestem nauczycielką w liceum, uczę matematyki.
Staram by przedmiot był dla młodzieży bardziej przystępny.Nie zarabiam wiele, nie narzekam-dla mnie starczy.
  Ewa się dziwi-jak ty możesz pracować za takie pieniądze ? pyta-na dodatek, niewdzięczna to robota, rzuć to, zatrudnię cię u siebie.Pieniądze większe i nerwy spokojne-dodała
 Ewuś- mówię-lubię uczyć, daj spokój-uśmiecham się.
 W tym roku moja klasa zdaje maturę.Uczniowie uważają się już za dorosłych, ale jakoś da się z nimi wytrzymać.Martwiła mnie jedna z uczennic-Paulina. Zawsze wzorowa ,zadbana. W tym roku opuściła się w nauce, przestała o siebie dbać, zaczęła wszystkich unikać.
  Poprosiłam ja wczoraj, by przyszła do mnie na chwilkę.
 -Paula, co z tobą -zapytałam-przecież matura niebawem. Co się dzieje?
 Dziewczyna milczała.Poprawię oceny -wyszeptała cicho-proszę mi dać czas.
-Paulinko,przepraszam,że ci mówię ale twój wygląd...-wiem pani profesor, ja..to się zmieni-odwróciła się i szybko wyszła.
  Otworzyłam mój prywatny zeszyt.Były tam zapiski o uczniach i ich rodzinach.Znalazłam Paulinkę.
 Dziewczyna miała tylko ojca.Matka zmarła, gdy Paulina miała 3 latka..
 Do tej pory wszystko dobrze.Ojciec radził sobie z wychowaniem , znałam go z zebrań.Był smutny zawsze.
 Miał własną firmę reklamową.Córce niczego nie brakowało.Poza tym poświęcał jej maximum uwagi.
 Wiedziałam,że chodzą do kina, teatru.
  Paulina miała chłopka-studenta.Co się stało,że dziewczyna opuściła się w nauce?
 Postanowiłam poczekać jakiś czas.Dziewczyna przecież nie dawała nigdy powodu do niepokoju.
 Czas mijał.Obserwowałam Paulę i monitorowałam jej oceny.Nie były złe ale nie aż takie dobre jak zawsze.
 No cóż-trudno.Jednak coś tu nie grało.Tylko nie wiedziałam co.
  Bomba wybuchła przed Bożym Narodzeniem.Okazało się,że Paulina jest w ciąży i to w siódmym miesiącu.
 Nikt niczego nie zauważył.Dziewczyna szczupła,ostatnio ubierała się w jakieś workowate kiecki.Dopiero wuefistkę zaciekawiło dlaczego ma wciąż zwolnienia z wychowania fizycznego.
  Wezwano ojca, rozpętała się burza.Owszem Paulina ma 18 lat, ale jest uczennica znanego LO.
  Dyrektor upierał się by ja przenieść do wieczorówki.Na szczęście wielu nauczycieli zaoponowało.
   Przecież zaraz matura, niech urodzi i jakoś to będzie.I dyrektor się zgodził.Odetchnęłam z ulgą, jej ojciec również.
  Siedzieliśmy w trójkę w pracowni matematycznej.Przekazałam im dobra wiadomość i zapytałam o ojca dziecka,sądząc,że jest nim chłopak Pauli.Otóż srodze się myliłam.
-Dziecko jest moje,nie ma ojca-powiedziała -Tatku, obiecałeś,że damy sobie radę-popatrzyła na ojca.
-Jasne-Pawlikowski spojrzał na mnie zakłopotany
-Ale alimenty..-zaczęłam
-Dziecko jest moje!powtarzam-powiedziała Paula stanowczo-zdam maturę, pójdę na zaoczne studia i do pracy, na tym koniec.
 Wstała,pociągnęła ojca za rękę.-Dziękujemy pani profesor, do widzenia.-wyszli.
 Gdy byłam już u siebie w domu, zadzwonił telefon.To był ojciec Pauli.Poprosił mnie bym nazajutrz się z nim spotkała w małej kawiarence, nieopodal mojego mieszkania.
  -Pani profesor-wyszeptał-Paulina jest w ciąży z moim kolega, który ma 47 lat i rodzinę,dwóch dorosłych synów,z których jeden już jest żonaty.
Osłupiałam.-Ależ proszę pana, trzeba walczyć o alimenty..trzeba..-urwałam
 Pan Pawlikowski patrzył na mnie i powiedział-Rozpętałoby się piekło..
 Zrozumiałam. Przyznałam mu rację.
  Mała córeczka Pauliny,Juleczka, przyszła na świat w lutym, w ferie zimowe.
 Trzymałam małą  na rękach myśląc,ze ominęło mnie coś cudownego.
 Odwiedzałam ich często-ojca i córkę-pomagała im ciocia Pauliny, siostra jej ojca.
 Radzili sobie świetnie.Dziewczyna chodziła do szkoły, poprawiła oceny i wszystko było w jak najlepszym porządku.tylko ja....tęskniłam za czymś.
*********************************************************************************Jest lato.Siedzimy z Ewą i planujemy wakacje.Chcemy pojechać nad morze.
Już po maturach.Wakacje.Paula dostała się na studia-historię.Będzie studiowała na dziennych, tak postanowił Tadeusz, jej tato.Dzieckiem będą zajmować się na zmianę-Paula, jej tata i ciocia.
Dzwoni telefon.-Agata-słyszę-tu Tadeusz..Zapraszam ciebie do Krynicy.Mam tam dom letniskowy.
Będziemy ty i ja oraz Paula z małą.Zakochałem się w tobie.Agata słyszysz?-woła do słuchawki
-Słyszę-odpowiadam szczęśliwa .-Ewa.!!!wołam-.wyobraź sobie... i wybucham radosnym śmiechem.
 

 
 
 
-



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz