czwartek, 21 lutego 2013

  Maluszek
Ranek rozjaśnił wnętrze mojej sypialni.Do niedawna była to sypialnia moja i mojego narzeczonego Grzesia, który własnie wczoraj doszedł do wniosku,że musi ode mnie odpocząć.
  Jakoś nie musiał odpoczywać  od swojej sekretarki, na oko 20 letniej z nogami do nieba, blond włosami do pasa i głupotą do kosmosu.
  Wiedziałam,czułam,ze coś nie gra, jednakże nie robiłam nic,zostawiając sprawę własnemu biegowi.No i doczekałam się.
  Teraz z z lustra patrzyła na mnie moja własna twarz, twarz 35 letniej kobiety.Przegranej kobiety.Samotnej kobiety.
 Wypiłam poranną kawę.Jedzenie, jako takie, nie za bardzo mi się podobało.
Trzeba iść do pracy niestety.Miałam ochotę zadzwonić do firmy i poprosić o dzień wolny, ale po namyśle doszłam do wniosku,że lepiej będzie jak opuszczę na parę godzin pomieszczenie, w który wszystko przypominało mi moja wielką miłość-moją wielką pomyłkę.
Wciąż obsesyjnie myślałam dlaczego mi to zrobił.Jeszcze niedawno mówił ,że tak bardzo mnie kocha.
Jak długo był z nią.Dręczyłam się będąc w pracy.W głowie mi huczało,żołądek miałam ściśnięty.
Wszyscy pytali czy dobrze się czuję.Z bladym uśmiechem mówiłam, ze wszystko OK.
O 16 tej powlokłam się do domu.Wysiadłam z autobusu przystanek wcześniej,by spacerkiem przebyć ostatni kawałek drogi,idąc przez park.
Odetchnęłam głęboko.Powietrze było rześkie i mroźne.Park śniegiem  wyglądał baśniowo.Było pięknie.
Smutek trochę oddalił się ode mnie.Bolała mnie zdrada Grzegorza,lecz postanowiłam nie dać się smutkom.
Szłam raźno i myślałam co będę robić.Nikt mnie nie będzie zmuszał do gotowania grochówki za, którą mój były przepadała aja nie znosiłam.Nikt mi nie będzie dyktował co oglądać w tv, wciąż przełączając na kanały sportowe., nikt nie będzie wrogo patrzył na moją ukochaną przyjaciółkę, tylko dlatego że jest niepełnosprawna fizycznie(lekko kuleje na prawa nogę, pozostałość z wypadku drogowego)
Jestem wolna. Mogę iść do kina w dowolnym czasie, do filharmonii, na angielski mogę się zapisać.
Babki w pracy mówiły o rewelacyjnym kursie w 15 dni przez internet <a href="http://angielski.w15dni.pl/aff/ballannas/" title="Kurs angielskiego w 15 dni ONLINE - sam decydujesz kiedy się uczysz">Kurs angielskiego w 15 dni ONLINE - sam decydujesz kiedy się uczysz</a>
Grzegorz uczył niemieckiego w szkole uważał,że angielski mu niepotrzebny, no to ja tez uczyłam się niemieckiego.Dlaczego tak powielałam jego zachowanie, sama nie wiem.
 nagle coś przykuło moją uwagę.Pisk jakiś, taki proszący.Rozejrzałam się wokoło.Wtedy dostrzegłam coś co mną wstrząsnęło.Mały łaciaty kotek,biało szary,siedział na śniegu, liżąc łapki.To on tak żałośnie popłakiwał.
  Zrobiło mi się żal stworzonka.Był brudny, wychudzony.Pogłaskałam go czule a on zaczął się do mnie łasić.
Taki Maluszek.Wzięłam go na ręce i pobiegłam do domu.Po drodze myślałam,że nakarmię go i oddam jutro do schroniska.
  Kotek wypił mleko,zjadł kiełbaskę i rozkosznie mrucząc ułożył mi się na kolanach.
Był śliczny i mięciutki.moje serce stopniało w jednej chwili. Postanowiłam,że go nie oddam.Zostanie u mnie i będziemy wspólnie wiedli spokojne życie.
  W tej chwili ktoś zadzwonił do drzwi.Kotek zeskoczył z moich kolan, kryjąc się pod łóżkiem.
Myślałam,ze to Grzegorz.jednak nie był to on (czego chciałam i nie chciałam jednocześnie/Chciałam bo tęskniłam, nie chciałam- bo mnie zranił)
 To była Zosia, moja przyjaciółka.Lekko kulejąc weszła do pokoju.
 Lenka, co z Tobą-zapytała.Dzwoniłam pół dnia ,nie odbierasz.Co sie stało.
 Grzegorz odszedł, zostawił mnie dla tej Jolki-wyszeptałam
 Zosia przytuliła mnie serdecznie.
 Nie żałuj-powiedziała.To drań, łajza.Zresztą szkoda na niego słów, nawet tych brzydkich.
   Zosia mimo swojej niepełnosprawności miała męża,Michała.Cudownego,ciepłego mężczyznę  który dosłownie ją na rękach nosił.mieli jedną 5-letnią  córeczkę i byli od 7 lat bardzo szczęśliwi.
  Zosia, wychodząc za Michała, już była chora, po wypadku.A on się w niej zakochał.
 Chociaż była zwykłą dziewczyną,malutką szczuplutką,szatynką o szczerych oczach.Nie była wielkiej urody.
Ale miała w sobie masę wdzięku.była również istotą szczerą aż do bólu.
 Michał był przystojniakiem i niektórzy złośliwcy mówili,że mógł mieć wiele innych pięknych kobiet a on wybrał kalekę.A Michał kochał Zosię.Biedną uczciwą,niepełnosprawną dziewczynę.
 Ich córeczka Zuzia oczkiem w głowie całej rodziny a moją chrześniaczką.
  Zosia usiadła na fotelu i wbiła wzrok we mnie.
 ,,Lenka-opowiedz mi wszystko.''
Więc opowiedziałam.
 Nagle jakaś mała kulka z impetem wskoczyła Zośce na kolana, obwąchując ją.
Maluszek doszedł do wniosku,że trzeba wejść do towarzystwa.
 Zosia zdziwiła się a potem roześmiała.
 Skąd go masz-spytała jest cudowny!!
 Opowiedziałam jej skąd wytrzasnęłam Maluszka.I jak postanowiłam,że będzie mój
 Moja przyjaciółka przyklasnęła temu pomysłowi.
   Gdy Zośka wyszła .umyłam i poszłam do łóżka.Maluszek oczywiście ze mną;)
  Zasnęłam od razu wyczerpana przeżyciami.
Rankiem obudziło mnie cichutkie pomiaukiwanie.Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą mały łebek z zielonymi oczyma.Uśmiechnęłam się.Wstałam.Maluszek za mną;)
 Nakarmiłam go szynką, myśląc by kupić dzisiaj karmę dla zwierzaka oraz  pójść z nim do weterynarza.
Wyszłam do pracy, oprowadzona smutnym spojrzeniem.
 Z powrotem pędziłam jak oszalała, bojąc się co zastanę w domu. Przecież Maluszek z tęsknoty mógł nieźle narozrabiać.
  Na szczęście kotek był grzeczny i milutko sobie spał na moim łóżku.Gdy weszłam do mieszkania skoczył szybko i zaczął się ocierać o moje nogi i miauczeć.
 Zjedliśmy obiad. A potem wzięłam Maluszka na ręce i poszliśmy do weterynarza.
 W przychodni weterynaryjnej było mnóstwo ludzi.Gdy przyszła nasz kolej, Maluszek zaczął miauczeć i chciał uciekać.Weterynarz, przystojny trzydziestoparolatek, uśmiechnął się pobłażliwie.
 Serce wskoczyło mi do gardła.Facet miał jakiś magiczny czar.Jak zaczął czule przemawiać do Maluszka,
poczułam coś w rodzaju tęsknoty, że ktoś do mnie tak czule nie mówi.
Wszystko  w porządku-powiedział weterynarz-dałem mu witaminki oraz zaszczepiłem.Kotek jest zdrowy, ma około 5 miesięcy.Jutro go odrobaczę, proszę z nim przyjść.
  Maluszek uszczęśliwiony wrócił do domu.Po drodze kupiliśmy karmę,zabawki, miseczki i inne akcesoria potrzebne kotu:)
  Na następny dzień znów złożyliśmy wizytę weterynarzowi.O dziwo, dzisiaj było pusto w przychodni.
Miło gawędziło się z przystojniakiem, imieniem Wiktor.Pytał skąd wzięłam kotka.Opowiedziała mu całą historię.Pokiwał głową.
  Niechętnie wyszłam z przychodni.Kiedy dochodziłam do przystanku, przystanął przy mnie samochód.
Z otwartego okienka wyjrzał Wiktor,pytając czy może nas z Maluszkiem podwieźć. Zgodziłam się.
  Pod moim blokiem wysiadłam,Wiktor również wysiadł.Spontanicznie zaprosiłam go na kawę, Na co przystał z radością.
  Od tej pory zaczęła się moja osobna historia.Historia wielkiej i wspaniałej miłości.
A wszystko dzięki Maluszkowi.
Dzisiaj maluszek ma dwie siostrzyczki kotki Misię i Isię:)
Mieszkamy w małym domku pod lasem.Ja mój mąż Wiktor, córka Magadusia oraz nasze kochane koty.
  Niedawno spotkałam Grzegorza.Chciał mnie zaprosić na kawę.Odmówiłam.Od znajomych wiem,że Joluniago rzuciła z masą kredytów do spłacenia.
  Na moje szczęście mnie zostawił, bo dzięki temu mam rodzinę ,która kocham  i koty.A wiem,ze Grzegorz nie cierpi zwierząt oraz dzieci a także do instytucji małżeństwa ma negatywny stosunek.
A ja jestem szczęśliwa:)

ODDŁUZANIE
http://goo.gl/G8898


KREDYT
http://anna555.ebrokerpartner.pl/short/omd1










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz