środa, 17 kwietnia 2013

Ja i TY-MY

 To było kilka lat temu. Byłam mężatką z dwojgiem prawie dorosłych dzieci.Nie pracowałam.Zajmowałam się domem.Mąż pracował, dzieci chodziły do szkoły średniej.
Nie wiem co mną kierowało, chęć przeżycia przygody czy monotonia.....
 Był to czas , kiedy testowałam internet.Przede wszystkim gadu-gadu.Rozmawiałam z różnymi osobami.
 Tak trafiłam na mężczyznę z którym rozmawiało mi się bardzo dobrze.Rozumiał mnie jak nikt.Miał czas wysłuchać, doradzał w różnych sprawach.Nazwijmy go Piotr.
 Fajnie nam się gadało.Był kilka lat starszy.Oczytany,romantyczny inteligentny i kulturalny.Jednym  słowem
 superman.
Wiedzieliśmy o sobie wiele,gadaliśmy na luzie.lubiliśmy ten sam rodzaj muzyki,mieliśmy podobne poglądy , tylko nie wiedzieliśmy jak wyglądamy:)Fajna była ta tajemniczość, miała swój urok.
  To był lipiec, dokładnie pamiętam, kiedy Piotr poprosił by się na 5 minut spotkać.Tylko na moment, byśmy wiedzieli jak wyglądamy:)
 Umówiliśmy się na parkingu, w pobliżu mojego miejsca zamieszkania.Mieliśmy podać sobie ręce i koniec.
 Napisałam Piotrowi,że jestem brzydka, bardzo brzydka:)on opisał mi swój samochód, markę kolor itp.
 Padał deszcz.,lecz było ciepło.Poszłam na umówiony parking, delikatnie rozglądając się za nissanem koloru zielonego.
 Po 20 minutach, nie znalazłszy oczekiwanego samochodu, doszłam do wniosku, że Piotr sobie zażartował.
Poszłam do domu i odpaliłam kompa.Na gg znalazłam wiadomość.Piotr ze smutkiem pytał czemu nie przyszłam.Zapytałam o to samo.Okazało sie,że on był, ale  z drugiej strony parkingu.Źle umówilismy się.
  Za tydzień znów postanowilismy się spotkać.Dokładnie opisalam miejsce, gdzie będę czekala.
Wygladałam normalnie, jak każdego dnia.Było lato.Wtedy prawie codziennie chodziłam w sukience w kropki,prostej, lecz w tej prostocie ładnej.
  Tym razem od razu go poznałam, stał przy samochodzie.był wysoki i przystojny.
Szarmancko pocałował mnie w rękę, wręczając czerwoną różę.Był starsznie stremowany, zreszta ja też.
Pogadaliśmy dosłownie 5 minut i pożeganlismy się.
  Wieczorem znów gadalismy na gg.Tym razem rozmawiało nam sie całkiem inaczej.Nie potrafię tego określić.Czy wtedy już sie w nim zakochałam?
 Bo za 3 dni, znów się umówiliśmy.
Tym razem było inaczej.Juz wiedziałam,że coś z nami będzie.Nie wiedziałam tylko jak będzie to intensywne.
  Pojechaliśmy samochodem na Dolinę Pięciu Stawów.Lecz nie wychodziliśmy  z auta, tylko zostaliśmy w środku.Krótka rozmowa i...pierwszy pocałunek.Pamiętam drżenie jego rąk jak dotykał mojej szyi.
Potem rozpiął mi guziczek przy bluzeczce, jego przyspieszony oddech mówił za siebie.Delikatnie całowaliśmy się.
Dwa serca intensywnie biły, jak dzwony.
  Spotkanie trwało tylko pół godziny.Piotr musiał wracać do pracy.Nie wiedziałam gdzie pracuje.
Był w garniturze, krawacie.
  Po tym spotkaniu juz wiedziałam co będzie.
Nasze rozmowy na gg, diametralnie się zmieniły.Potrafiliśmy rozmawiać o nas kilka godzin.
 On pytał czy nie lepiej jak byśmy zostali przyjaciółmi, bo czuje do czego zmierzamy.
Ja byłam gotowa na wszystko.Chciałam być z nim i cała reszta mnie nie obchodziła.
Zakochałam się. Swiat przestał dla mnie istnieć, był Piotr, tylko on.
Mówił do mnie -ksieżniczko.
Gdy rano wstawałam, czekała na mnie wiadomość i powitanie,,Dzień dobry księzniczko.Czy wyspałaś się? Co Ci się śniło?''
  Był w pracy, ale mogliśmy rozmawiać na gg.Rozmawialiśmy o nas.
Wiedział, że zakochałam się w nim.On jednak twierdził, ze nie może sie zakochać , poza tym nie potrafi.
lecz jestem dla niego ważna, bliska.Czy to była miłość z jego strony?Do dziś nie wiem.
Był czuły,cudowny dla mnie, znudzinej żony i matki.
Po tym spotkaniu było następne.Lato promieniało.Pogoda była cudowna, niebo błekitne.
Pojechalismy do parku.Znów był w garniturze, koszuli, krawacie.Był taki przystojny.
Usiedliśmy na ławeczce, była godzina 9 rano.Miał dla mnie czas do 12 tej.
Całowaliśmy się, delikatnie pieścili.Nie przesadzę mówiąc, że czułam się tak wspaniale jak nigdy.
Przecież wyszłam za mąż z miłości.Ale wtedy byłam zbyt młoda, teraz przeżywałam wszystko dojrzalej, intensywniej.
  Piotr wyjeżdżał  na wczasy i m iało go nie być 2 tygodnie.
Strasznie tęskniłam, bo nie było go równiez na gg.
Wrócił na początku sierpnie i zaraz umówiliśmy sie na spotkanie.Bylismy bardzo stęsknieni.
Rozłożyliśmy koc nad wodą , ale z dala od ludzi.Piotr miał urlop.Przesiedzielismy nad woda cały dzień, bez jedzenia , bez picia, całując sie i pieszcząc.
Z trudem rozstałam się z nim, umawiając się za dwa dni.
Żyłam jak w matni, robiłam wszystko jak automat, myślałam tylko o Piotrku.Naprawdę go pokochałam
i to bardzo.Wielka dojrzałą miłością.
Nie wiem do dzisiaj, że nikt niczego nie zauważył.
  Żona Piotra była na wczasch i spotykalismy się co dwa dni.
wiedzieliśmy,że prędzej czy później wylądujemy w łóżku.I tak się stało.
Świadomie to zaplanowaliśmy.Kochaliśmy się cały dzień, robiąc przerwy na posiłki.To było na działce Piotra, na której miał mały domek.
 Nastepny raz był hotel i cudowna bliskość.Sex przeplatany rozmowami o nas.Potem znów spotkania  w parku i..nawet szybki, ale cudowny sex na świeżym powietrzu.
 Gdy minęło lato, wszystko się zmieniło.Piotr umawiał się ze mną rzadziej, twierdząc,że ma dużo pracy.No i rodzina go potrzebuje.
  Ja z kolei chciałam więcej spotkań.Dzisiaj myślę,że za bardzo go kochałam .On o tym wiedział.
Codziennie rozmawialiśmy na gg.lecz spotykalismy sie rzadko.
  Minęło Boże Narodzenie, nadszedł styczeń.Spotykalismy się w hotelu albo na spacerach.
 W dniu moich urodzin, Piotr pojechał ze mną do hipermarketu i prosił bym sobie wybrała prezent.
  Kupił mi wtedy śliczny staniczek i bardzo drogi krem do twarzy.
Potem zabrał mnie na spacer.Był mróz.Nie przeszkodził nam jednak w kochaniu się na dworze.
Było cudownie.
Pod koniec stycznia, piotr poprosił o spotkanie.Pojechaliśmy do ,,naszego''hotelu.Byłam taka szczęsliwa.
 Niestety spotkanie zxakończyło sie sprzeczką.Piotr był jakis rozkojarzony, inny.
Zaledwie po dwóch godzinach zawiózł mnie do domu.Zapytałam go w drodze czy coś się stało.
 Czy to koniec.Był taki dziwny, taki zimny.Jak się przytuliłam do niego, nawet mnie nie objął.Odpowiedział,że nie wie.
 Pożegnał mnie szybko i odjechał.
 Tego dnia nie rozmawialiśmy na gg.
 Następny dzień, to była sobota.Otworzyłam poczte mailową a w niej....mail od Piotra.
 Był to najgorszy mail jakiego dostałam.
  Piotr pisał,że mi dziękuje za wspaniałe chwile, ale musimy się rozstać,że tak będzie lepiej.
  Że nigdy mnie nie zapomni...
  Strasznie to przeżyłam.Byłam jak w amoku a jeszcze na dodatek musiałam uważąć by nikt się niczego nie domyslił.
 Cierpiałam strasznie,Myślałam tylko o nim, o nas.Tak...a teraz nie było już MY, tylko byłam ja, był on.
Zachowywałam sie okropnie.Miłość to naprawdę choroba psychiczna.Pisałam do niego maile, obrażałam go na przemian prosząc by wrócił.
Napisałam dla niego wiersz nawet.A on nic, milczał.
Przecież wiedziałam ,że mnie nie kochał.Nie potrafił nazwać tego co nas łączyło.Nie był to tylko sex, wiem to na pewno.
  Na szczęscie znalazłam pracę,Miłam zajęcie.Narobiłam wiele głupstw romansując na prawo i lewo, łamiąc serce pewnemu ochroniarzowi.----byłam idiotką.
 Po jakimś czasie Piotr sie odezwał.Czy go wtedy jeszcze kochałam.Nie analizowałam swoich uczuć, bałam się.
Spotkaliśmy się na krótko, chodziło o jakieś pisma , które mi wydrukował,dotknął mojej twarzy  wtedy tylko.
Potem spotykaliśy się jeszcze, lecz nie odnalazłam już w sobie tego co było.
Do dziś nie wiem czy miłość mi przeszła sama,czy Piotr ją zabił we mnie
Dziś jesteśmy przyjaciółmi.Wiem tylko,że go nie kocham.Ale....
Ostatni raz widzieliśmy sie rok temu i tylko moment, nic między nami nie zaszło.
Rozmawiamy na skype.Wszystko jest ok, na luzie.
Ten romans trwał pół roku i czasem myślę. że to co się zdarzyło było zbyt piękne, by mogło długo trwać.








 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz